Rusz się! 9 powodów, by wreszcie zacząć

 

Wiem, najtrudniej jest zacząc. Gorzej, jesli się zaczyna pierdylion razy. I w kółko, i od nowa. Każdy poniedziałek, nowy miesiąc, rok to najlepsza pora by zacząć. No pewnie, wszystko przecież ma gdzieś swój początek. Ale jeśli minęło już tyle poniedziałków, że Ty już wiesz, że plany planami, a Ewa Chodakowska sobie, to jest znak sygnał, że zaczynamy. Jesteś gotowa? Ja już jestem. To dajesz, czekam na Ciebie.

1.Jedno ważne pytanie

Pierwsza i najistotniejsza rzecz to powód, dla którego CHCESZ to robić. Dla koleżanki, faceta, dla sąsiada spod piątki, dla ochroniarza w pracy. A może dla siebie. No helouł? Komu TO najbardziej przeszkadza? Przestało Cię bawić kupowanie gaci wielkich jak maszt? Trucht do autobusu to prawie zawał? Przed sezonem katujesz się oglądaniem cudnych kostiumów kąpielowych a kurier dostarcza przesyłkę zawierającą czarny maskujący jednoczęściowy kostium? Yep, bywa i tak. Więc skoro już wiesz, DLACZEGO i DLA KOGO chcesz się zmienić to jesteśmy w domu..

2. Poszukaj grupy wsparcia

W dobie internetu znalezienie osób, które dążą do tego co Ty nie jest trudne. Ba! Jest banalnie proste. Każdy chce być zdrowy. I piękny też. Rozmawiasz z ludźmi, masz znajomych, sąsiadów, polubiłaś profile topowych motywatorek sportowych, bywasz na forach. Jestem pewna, że wśród takiej ilości osób znajdzie się chętny do ćwiczeń z Tobą. Wspólny cel, motywacja, ploteczki po treningu – same przyjemności.

3. Stanik sobie kup

Sportowy oczywiście. Albo fajne buty, top, czy spodnie. Internety aż huczą od promocji fitness fatałaszków. Są piękne. Kolorowe, stylowe. Czasy ortalionowych jednokolorowych dresów z paskami, w których wygląda się jak zakapior z dzielni minęły. Jest modnie i schludnie. Sama poluję na wyprzedażach i zawsze coś nowego znajdę. Serio! Zdarza się, że na weekendowy wyjazd zabieram więcej ciuchów do biegania niż tych zwyczajnych, uniwersalno-niedzielnych. W sportowych ciuchach czuję się lepiej, wygodniej i nie muszę się martwić, że wyprane po treningu nie wyschną.

n1

 

4. Zainstaluj endomonondo

Tak na serio, to wszystko jedno, co zainstalujesz. Ważne żebyś widziała, że nie Jesteś sama i żeby inni widzieli Ciebie. Nie Jesteś jedyną osobą, która chce zrzucić to i owo i zadbać o swoje zdrowie. Nie jesteś jedyną osobą, która dba o siebie. I dobrze! Grunt to zmierzać w dobrym kierunku. Osobiście uwielbiam serwisy społecznościowe, te sportowe też. Odhaczam treningi, wrzucam zdjęcia, podglądam innych – czuję moc! Ciężko odwołać słowa rzucone w sieć. Bo skoro sama sobie tyle razy powtarzałaś, że zaczynasz i była blada dupa, to może to jest sposób. Tonący brzytwy się chwyta, a to jest nasza brzytwa.

n33

5. Obfoć się

Zdjęcia, na których widać duże PRZED i zmienione, szczuplejsze, jędrniejsze PO działają pozytywnie. Na Ciebie też. Więc aparat lub telefon w dłoń i pstrykaj. Tych zdjęć nie musisz nikomu pokazywać. W końcu albumu rodzinnego do oglądania przy kominku nie stworzysz. Ale album Ku pamięci i Ku motywacji się przyda. Uwierz mi. Te fotki są tylko dla Ciebie. I rób je cyklicznie, co tydzień, miesiąc. Zobaczysz zmiany i te zmiany dodatkowo Cię zmotywują. I nie mów, że tak nie jest. Progres, którego dokonujemy działa na nas najskuteczniej. Spróbuj ze mną podyskutować. Ale najpierw zdjęcia. No już.

6. Centymetr w dłoń

Wagi się nie pozbywaj na stałe, bo na pewno się przyda. Od dziś częściej posługuj się centymetrem i rozpisz swoje wymiary. Pamiętaj, liczby nie kłamią. Twoje zadanie to systematyczny update. To też jest spora dawka motywacji, kiedy widzisz jak centymetrów ubywa. Bo ubywać będzie na pewno.

 

czkolada-centymetr-48e7d474467f4,641,0,0,0

 

7. Jedz dobrze

Jedzenie to 80% sukcesu. Możesz się zażynać maratonami fitness, zumby czy pływaniem kilkudziesięciu basenów, kiedy po trenigu ładujesz w siebie pączki czy odwiedzasz Maca. Nie, nie, nie! Droga do zgrabnej sylwetki i zdrowego ciała nie prowadzi tędy. Owszem, jest wyboista i kręta, tym bardziej nie ma absolutnie żadnego sensu, aby sobie dodatkowo utrudniać. Kupuj sprawdzone, gotuj samodzielnie. Dla chcącego nic trudnego.

 

food

 

8. Przygotuj się na porażkę

Nie schudniesz w tydzień. W miesiąc pewnie też nie. Nawet jeśli będziesz płakać i tupać nogami. To nie ta bajka, niestety. Przerabiałam, wiem, że nie działa. Możesz mi zaufać. Będą chwile zwątpienia i będą cheaty. Każdy je ma. Najważniejsze, by się nie poddać i wiedzieć po co TO robisz. Jeśli przez pierwszy miesiąc nie zrzucisz nic, ok, daj sobie czas. W końcu Jesteś twardziel, a twardziele się tak łatwo nie poddają. Gdyby całe to zamieszanie z odchudzaniem było proste, świat pełen byłby pięknych ciał. Mówią, że na zazdrość trzeba sobie zasłużyć. I na pewno mają rację.

9. Nagradzaj się

Tylko nie jedzeniem. W końcu nie Jesteś psem. Nagradzaj się wydarzeniami, wspólnymi treningami, masowymi imprezami, medalami. Bywaj tam, gdzie się dzieje. Wystarczy się rozejrzeć, wokół pełno jest imprez sportowych. Zaczęliśmy żyć aktywniej i dbać o siebie. My dorośli kombinujący niegdyś zwolnienie z wuefu, my zapracowani rodzice, my dojrzałe matki. Jesteśmy na dobrej drodze, tak myślę.

 

A co Ciebie motywuje?  Podziel się, ja też chętnie skorzystam. 

Jestem tu.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *