Strona główna » Proste ciasto z cukinii, czyli lubię vege

Proste ciasto z cukinii, czyli lubię vege

Ostatnio bardzo dużo czasu spędzam w kuchni. Kiedyś było to swoistą karą, aby odstać swoje, zrobić co trzeba i wyjść, odpocząć, zapomnieć i znowu wrocić po kilku dniach. Teraz jest zupełnie inaczej. Kuchnia stała się moim królestwem, relaksuje mnie, tu odpoczywam. 

Należę do osób, które nie znoszą marnować jedzenia. Nienawidzę wyrzucać i już. Dlatego często robię dania z tzw. lodówką, czyli z tym, co zostało i trzeba to natentychymiast zużyć. Słabe to słowo "zużyć". Wolę "przykombinować coś z niczego". Naprawdę, często tak jest,

I tak właśnie było z cukinią. Część wpadła do pizzy (często ją przemycam w pizzy, tam jej kompletnie nie czuć), część do zupy ogókowej (także niewyczuwalna), a półtorej w lodówce się ostało i musiałam reagować. W kwestii lubienia przeze mnie słodkości niewiele się zmieniło, znaczy, dalej ubóstwiam. I tak powstają kolejne mniej lub bardziej udane ciasta, placki, omlety, pankejki z wykorzystaniem nierzadko przypadkowych składników. Postanowiłam spisywać tu te rewelacyjne, mistrzowskie przepisy, które sprawdzają się w 100%. Te, które znikają w okamgnieniu i słyszę wtedy "to ciasto było wybitne". Będzie mi do nich łatwo wrócić, bo że w ogóle wrócę, nie mam absolutnie żadnych wątpliwości.

 

Cukiniowe brownie

 

Wygląda jak brownie, smakuje jak brownie, jest zdrowe i niskokaloryczne, czyli pieczemy bejbe!

 

Co potrzeba, czyli czego użyłam:

 

– póltorej średniej wielkości cukinii

– 2 szklanki mąki orkiszowej (jestem pewna, że każda inna mąka sprawdzi się tu znakomicie)

– pół szklanki oleju

– pół szklanki miodu, podgrzałam go nieco w mikrofali, zyskał konsystencje lejącą

– 1 łyżeczka proszku do pieczenia

– duża łyżka cynamonu

– 3 łyżki mielonego lnu (zamiennik 2 jajek, ja wykorzystałam len)

– duża łycha kakao (z wiatrakiem jest niezawodne)]

– 10 łyżek letniej wody

 

I co z tym zrobić?

 

Najlepiej połączyć. Jednak korzystanie z kilku przepisów na raz ma swoje wady i zalety. Patrzę na składniki pierwszego, po czym w drugim jest co, co mnie bardzo intryguje i skłaniam się ku nowemu, tymczasem trzeci ma takie foty, że nie tylko porzucam dwa pierwsze, ale już czuję ten smak w ustach. Ale to jednak kilka składników z pierwszego wylądowało w misce. Czyli sklejam wszystko, aby wyszło coś pisane tak – COŚ.

 

Miało być prosto, więc będzie. 

 

Cukinie obieram ze skórki i ścieram na tarce o grubych oczkach. Wszystkie składniki wędrują do miski. I zostają delikatnie, ale dokładnie wymieszane. Ciasto ma nie być zbyt rzadkie, lejące, ale też nie zbite jak na kotlety. Taki idealny średniaczek.

Piekarnik nastawiam na 200 stopni, do blachy wrzucam papier do pieczenia i przekładam (przy pomocy łyżki) powstałą masę do keksówki. Ciasto będzie gotowe za 3 kwadranse, ale polecam skorzystać z  metody suchego patyczka, bo co piekarnik, to inna historia i możliwości.

 

I już. 

Naprawdę już.

 

Całość można wykończyć rozpouszczoną czekoladą czy innym mazidłem. Przyznaję się bez bicia, że poszłam na łatwiznę. Żadnej czekolady nie dołożyłam, bo po spróbowaniu kęsa czułam, że nie ma co przedobrzyć. Muszę też wspomnieć, że ono zaraz po upieczeniu jest niezłe, ale jak już wystygnie, to jest prawdziwy kosmos. Jest wilgotne, zwarte, idealnie czekoladowe. Pycha!

 

Dla łasuchów polecam użycie większej ilości słodzidła. Choć ja, naczelny łasuch naszej rodziny nie dosładzałam niczym.

 

Można je posmarować ulubionym dżemem po wierzchu. Ale nie trzeba.

Można też wrzucić ulubione pestki. Wszystko można.

 

Z serca polecam. Cukinia hitem lata!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *