Strona główna » Nikt mnie do tego nie zmusi! No chyba, że..

Nikt mnie do tego nie zmusi! No chyba, że..

Brawo! Jesteś w ciąży. Albo tego chcieliście, i teraz cieszysz się skacząc pod sufit, mówisz o TYM wszystkim, nawet wąsatej pani w mięsnym, że tu, o tu rośnie Twój Osobisty Cud albo trawisz tę informację, przesypiasz się z tym njusem i dociera do Ciebie. Tak. Jesteś w ciąży. IMG_1703 Pamiętasz tablice dzieciatych znajomych na fb, zresztą, nie musisz pamiętać. Otwierasz granatowy serwis i bach! Tryliony zdjęć słodkich, wymyślnie poubieranych małych mordeczek, zaraz po urodzeniu, w pierwszej kąpieli, na spacerku (a jakże! też pierwszym), z wizytą u babci Heli, na pierwszych urodzinach.. Stop. Mogę tak długo, i Ty też możesz, nawet z pamięci, mimo, że dotychczas ani Cię to grzało, ani ziębiło. Ale było tego zatrzęsienie. Myślisz sobie, no nieźle, inni mają, będę mieć i ja. Będzie dobrze. Musi być! Jeszcze nie wiesz, jak ogromnie bardzo (jeszcze więcej może?) zmieni się od tej pory wszystko. Serio. Dosłownie WSZYSTKO! Zanim jednak pojawi się Dzidź, musisz przejść przez okres ciąży. I myślę, że nie bez powodu nazwa tego okresu to ciąża (ciążyć, ciężar – kumasz kontekst?). Cudnie jest, kiedy faktycznie i dosłownie, możesz przez ten czas przejść, ba przebiec nawet. Widzisz siebie na zajęciach fitness a później dla aktywnych mam, wiesz, piłka, fajne okrągłe brzuszki, uśmiechnięte kobiety pełne wigoru. Spacerujesz, pływasz, jeździsz na wycieczki, macie wspaniałe zdjęcia z czasów przed rewolucją, cieszycie się sobą, celebrujecie coraz większy brzuszek. Jest miło. Jest tak, jak sobie kiedyś sobie to wymyśliłaś. Kiedyś. I w sumie to oczywiste. Bo ciąża to nie choroba. Bo mogę wszystko! A jak może być? No może być różnie. Możesz do trzeciego trymestru prezentować na IG swój idealnie rosnący, okrągły brzuszek, prezentując nowe sport ciuchy biegowe, zbierać ochy i achy, jak dobrze Cię widzieć, jak ładnie wyglądasz, jak potrafisz motywować i porywać z kanapy. Uświadamiasz wokół, że zasiedziane przyszłe matki pochłaniające łychą kolejny słoik Nutelli odeszły do lamusa, bo teraz liczy się być fit i Ty też taka planujesz być. I będziesz. Czemu nie. IMG_1596 Kurczę, bez wątpienia każda by chciała. I nie piszę tego z przekąsem, serio nie. Ja też tak chciałam. Taki miałam plan. Wiadomo, musisz się oszczędzać. Przestajesz być sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Twój okręt zawiera pasażera, i już nie masz wyjścia, musisz o niego dbać. I wertujesz strony, fora, szukasz porad, przepisów, od początku wiesz, że nie za dwoje a dla dwojga. Wybierasz lekarza, umawiasz się na wizytę. Wiesz, że trzeba się badać, nic to, że kolejki, że w poczekalni słyszysz o wszystkich dolegliwościach świata, mimo, że słuchawki masz i słuchać nie chcesz. Nic to, że Cię kłują, mierzą, ważą, sprawdzają ciśnienie. Że się spowiadasz przed lekarzem, kiedy, co, a czy nie swędzi, czy nie piecze. Przejdziesz przez to, nie Ty pierwsza przecież. Masz tyle energii, nadal możesz wszystko. I padają słowa, które niegdyś, w zupełnie innych okolicznościach, mogły być zbawienne, z radością byś je usłyszała, po to są urlopy, odpoczywamy, lenimy się, wysypiamy, mamy wszystko w tyle. Słyszysz: „Zalecam Pani bardzo oszczędny tryb życia. Proszę jak najwięcej leżeć. Nie stresować, przede wszystkim odpoczywać i myśleć pozytywnie. Kontrola za 3 tygodnie”. W głowie masz tysiące myśli przeróżnych, bo zupełnie nie tak to sobie wyobrażałaś. Miało być inaczej. Miałaś być, bywać. Tu i tam. Cieszyć się tym czasem. A teraz TEN czas może nie być taki wcale różowy. Może mieć barwy Twojej sypialni, ewentualnie pokoju z TV. No właśnie, może? A może już musi? W kwestii ciąży mam doświadczenie. I to niemałe (wszak ja matka Polki wielodzietna). Do uwielbienia tego czasu raczej mi daleko, ale zawsze staram się doszukiwać pozytywów i maksymalizować to, co mi dane. I Tobie też dziś radzę, aby dobrze wykorzystać ten czas. Bo można. Standardowo ciąża trwa 9 miesięcy, w przeliczeniu 280 dni, 40 tygodni. Skoro już wiesz, że będziesz mamą, to znaczy, że miesiąc ciąży masz za sobą. Albo nawet półtora. Nieźle, nie? Już kilka tygodni z tych magicznych i jednak długich 40 zleciało, jak z bicza strzelił. Już coraz mniej. Teraz się dobrze skup, bo przecież każdy (na bank każdy!) ma w ciągu dnia wiele rzeczy, które odkłada, bo dziś nie jest dobry dzień, bo jeszcze tyle do zrobienia, bo coś tam. Nadejszła wiekopomna chwila, kiedy wszystkie „cośtamy” zostały zepchnięte na bok, a Ty wygrałaś na loterii czas. Gratuluję! Korzystaj. Jakby nie patrzeć, ta historia się już nie powtórzy. Bo w każdej kolejnej ciąży Twój czas będzie należał do Twojego dziecka/dzieci i gdzieś tam na końcu do Ciebie. Zakładam, że nawet jeśli masz nianię do każdego dziecka a Pani Krysia, która przychodzi myć okna i prasować ciuchy, mija się w progu z panem Darkiem od koszenia trawnika, to ok, masz mniej na głowie. Ale Ty nadal Jesteś mamą i myślisz. Ogarniasz. Planujesz. A to zajmuje czas. Twój czas. IMG_1631 No to skoro wiesz jak wiele „cośtamów” później się pojawi i jak niewiele będziesz mogła wysupłać czasu dla siebie to teraz Ci powiem K-O-R-Z-Y-S-T-A-J! Nie straszę, absolutnie, jestem daleka od tego. Zachęcam do wyciągnięcia wszystkich zaległych spraw. Niech się dzieją, w końcu nadszedł ich czas. Voila! W tym miejscu życzę Ci przetrwania ciążowego czasu z całą masą korzyści dla Ciebie i Malucha. Rośnijcie zdrowo, miejcie się dobrze i serio serio, korzystaj. Książki, filmy, programy, blogi, plany, planszówki, zakupy w sieci, wywoływanie zdjęć, decoupage, malowanie na płótnie, nauka kołysanek. etc, itp. To jest Twój czas. A jak się dłuży, to pamiętaj, na szczęście nie Jesteś słoniem (ponad 21 miesięcy ciąży). I pamiętaj, nagroda jest zacna <3 IMG_4484 IMG_1601 IMG_2596 IMG_2377 IMG_7264

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *