Jak nie zepsuć sobie Świąt?


Święta Bożego Narodzenia uwielbiam absolutnie. I czekam na nie tak samo jak Ty. I jak dzieci. Na niepowtarzalną atmosferę, zapachy, dźwięk łamanego opłatka, kolęd, rozpakowywanych prezentów. Z niecierpliwością, radością. Jesteśmy już tak blisko, został dzień, kilkanaście roboczych godzin. Widzę oczami wyobraźni pięknie ubrane drzewko w dziesiątki lampek, mnóstwo prezentów pod choinką, zastawiony stół i te zapachy.. Widzę moich najbliższych, radosnych i szczęśliwych, że kolejny raz dane jest nam spotkać się w gronie powiększającym się rokrocznie solidniej. Widzę szczęście w czystej postaci, niemal jak z reklamy biżuterii. Błogostan? Jakby nie patrzeć – tak!
Ale zanim siądziemy do suto zastawionego stołu, zanim ubierzemy eleganckie ubrania, zanim padnie „Nareszcie, to już, zaczynamy” jest jeszcze tyle do zrobienia. Jest stres, bałagan, kalendarz pełen rzeczy zDONEowanych do odhaczenia, dużo takich „jeszcze tylko to i mogę iść spać”.


Nasze ogromne szczęście, nasze i naszych dzieci, że nie organizujemy Świąt Bożego Narodzenia u nas w domu. Choć tak, oczywiście, jak zostałam żoną i niedługo potem mamą, za punkt honoru wzięłam sobie organizację Świąt u nas. Skoro założyłam rodzinę, to zupełnie oczywistym wydało mi się pełnić rolę pani domu i perfekcyjnej gospodyni. Na szczęście skończyło się na chęciach. Pomysł nie przypadł do gustu. Moja Mama i Babcia zaoponowały. Dla Babci taka podróż mimo, iż niespecjalnie długa, to zmęczenie. I zostało po staremu, u Mamby. I mimo, że organizacja Świąt nie spędza mi snu z powiek, to jednak staram się jak najlepiej do tego czasu przygotować. A sami wiecie jak dużo tego jest. To teraz zdradzę Ci moje sposoby na to, by przetrwać stresujący okres przedświąteczny i cieszyć się Świętami.

1. Zdrowy rozsadek zawsze górą! Myjesz te okna, i ścianę za lodówką, wywalasz na środek łazienki pralkę, sprzątasz w szafach, przesadzasz kwiatki, bo nowa ziemia na pewno im się przyda. Eeeeej! Zwolnij! Skoro w ciągu roku mniej lub bardziej regularnie sprzątasz, to świat się nie zawali, jak na Święta nie pomalujesz kaloryfera albo nie odkurzysz szafki z powidłami. Raz, że nikt (o zdrowych zmysłach) na to nie zwróci uwagi, dwa, będziesz miała więcej czasu dla bliskich, na odpoczynek, na spacer.

2. Planuj. Nie ma nic lepszego niż kartka papieru i długopis. Albo ściana do pisania. U nas tym miejscem są drzwi wejściowe. Przy okazji ostatniego mini remontu pomalowaliśmy drzwi farbą tablicową i piszemy. To, co ważne, pilne, niezbędne. Jak zapiszesz, to masz prawie pewność, że nie umknie. Prawie, wiadomo.

3. Zaangażuj dzieci w prace domowe. Wiesz już, że jestem matką wykorzystywaczką, moje Dzieci nie mają ze mną łatwo. Choć w rezultacie, to ja mam najbardziej – powiedzmy przegibane. Pieczemy piernki, jedziemy na mopie, odkurzaczu, tarabanimy się z siatami z hipermarketu. Ty, Rodzicu, się nie wkurzasz, że tyle masz jeszcze do zrobienia, a te Paskudy Małe (które kochasz wciąż mocniej i mocniej) robią taki syf, że pewnie do rana będziesz to ogarniać. Ale przecież i tak będziesz. Czy zrobią 100% bałaganu, czy 700%. Bez znaczenia, oby malować nie trzeba było. W ten „wspólny” sposób jesteśmy w stanie zrobić razem wszystko. No dobra. Prawie wszystko. Prezentów nie pakujemy wspólnie, boooo… prezenty przynosi Mikołaj. Helouł! I rozkładamy sobie – my dorośli tę jakby nie patrzeć arcyprzyjemną część przedświąt* na kilka wieczorów. Jestem od niedawna wielką fanką ładnie zapakowanych (a nie wciśniętych w sklepowe torby giftów), te chyba zacznę hejtować.

4. Jest 24 grudnia. Na niebie pojawia się pierwsza gwiazda. Siadacie do kolacji. W tle „Pójdźmy wszyscy do stajenki” a Ty wiesz, że jedyną drogą, którą teraz będziesz zmierzać, to droga do drzwi. Musisz stworzyć barykadę! Jeszcze nie przyszedł Mikołaj, ale przecież nie może przyjść. Nie teraz! Nie w takim stanie. W stanie, w jakim są odświętne i odkładane na TEN wieczór jakże szykowne ubrania Twoich Milusińśkich. Tu plama z barszczu, tam wielkie jak śliwa plama z tłuszczu, bo pierożki lubią przecież pływać. I pływają, tyle że na sukni.
Masz teraz dwa wyjścia. Albo zaczniesz się wkurzać na siebie, na dzieci, na Mamę bo przygotowała właśnie takie płynące i plamiące potrawy (zawsze znajdzie się winny, prawda?). Albo pójdziesz do walizki i wyciągniesz drugi, trzeci czy nawet piąty komplet na zmianę. To było do przewidzenia, i zobacz jak idealnie, Ty się przygotowałaś na mini katastrofę. Nie Jesteś przecież Mamą od wczoraj. Choć ok, nawet jak Jesteś od wczoraj to wiesz, że Maluchy brudzą, ulewają, i wtedy bez nerwów, trzeba je przebrać. Amen. Jeśli nawet wykorzystałaś już całą gamę rzeczy do przebrania, to od czemu są śliniaki czy ręczniki. Załóż go na dziecia tam, gdzie plama lubi spadać. Na siebie też załóż, nikt nie będzie czuł się głupio. Święta Świetami, a Wy macie się przede wszystkim czuć swobodnie. Rajt? Do zdjęć z Mikołajem czy choinką będziecie się prezentować elegancko, i o to chodzi.

5. Odwiedzanie rodziny w Święta może być hardcorem. Może. Ale przecież nie musi. U nas na szczęście nie ma takiego zwyczaju, ale w wielu rodzinach jest i często słyszę, że pomysł jest ambitny, ale zawsze związany z nerwami i rozczarowaniem. Miało być jak z reklamy, a tu zgrzyty. Wszyscy macie prawo być zmęczeni, a wymaganie od Dzieci, że się będą pięknie prezentować przez całą wizytę jest niedorzecznością. Ustalcie kolejność, dziś do cioci Wioli, a za rok wujek Franek z rodziną do Was. Ma być przyjemnie i miło. Więc niech tak będzie.

6. Prezenty. Jeśli poprzednio nie udało się ukryć miny zażenowania po otworzeniu prezentu, to trzeba się uczyć na błędach. Naszym sposobem jest pisanie listów do Świętego Mikołaja. Na serio! Moja Mamba, my z siostrą i nasi Mężowe (łał, jak fajnie to napisać oficjalnie) zapisujemy w liście kilka pozycji (zazwyczaj z linkami), które bardzo by nas ucieszyły. I to działa. Nie ma pomyłek. Babcia nie pisze, bo jak twierdzi „wszystko ma”, ale my wiemy, że nowa torebka, korale czy najlepszy na noc krem do twarzy sprawi, że nie tylko się ucieszy, ale również pozytywnie zdziwi „naprawdę dla mnie?”. Dzieci rysują listę prezentów. I na szczęście ciągle się dziwią po spotkaniu z Mikołajem „Mamo, wiesz, że Mikołaj znał moje imię”. Jest moc!

7. Tradycja zakłada przygotowanie i spróbowanie 12 potraw. Sporo tego, nie uważasz? Proponuję zmniejszyć ilość i zrobić tylko to, co lubicie i zjecie. Resztę (jeśli się dalej upierasz przy całym tuzinie) zawsze możesz dokupić w malutkich opakowaniach. Nie jestem zwolenniczką wyrzucania jedzenia. Za to zdarza się nam, że naciągamy liczbę potraw (wszak pierogi to ciasto i farsz, można policzyć jako 2 potrawy) jest mniej stresu i zbędnej roboty. Tradycja tradycją, ale Święta są dla nas.

8. Ciesz się Świętami. W końcu robiłaś to wszystko, by wszystko było właśnie takie, pyszne, miłe, czyste, eleganckie i pachnące. I nie zapominaj o najważniejszym, by było WASZE!.

9. Zatrzymaj się, zwolnij, pomyśl. Stań na moment z boku i postaraj się patrzeć na przygotowania i świąteczny czas oczami swoich dzieci. One dokładnie tak będą pamiętały swoje pierwsze świadome Święta. I tak jak ja, nie chcesz, aby w swoich wspomnieniach widziały zaganianych, zestresowanych czy kłócących się rodziców. Dzieci są bacznymi obserwatorami, zazwyczaj pamiętają szczegóły, których my nie dostrzegamy. Uczyńmy z czasu przedświąt i świąt czas spokojny, ciepły i pachnący piernikami.

 

W tym miejscu pragnę życzyć Wam i Waszym bliskim Zdrowych, Cudownych i Śnieżnych Świąt Bożego Narodzenia. Odpoczywajmy, leńmy się, korzystajmy z tego nieśpiesznego czasu, w którym cieszymy się wszystkim na co tak ciężko codziennie pracujemy. Wesołych Świąt!

 

6

8

7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *