Czas się przyznać. „Tak, jesteśmy beznadziejnie wygodni, tak, w sposób jawny wykorzystujemy swoje dzieci…”

 

Mamy dwoje dzieci. Mamy je od niedawna. Na tyle długo, aby je poznać, na tyle krótko, by nas stale czymś nowym zaskakiwały. Powiesz – norma, ja przyznam Ci rację.  Mamy też świadomość, że nie wychowujemy ich dla siebie. No dobra, szczególnie ja mam taką świadomość. Ja – matka. Inne matki synów na pewno się ze mną zgodzą, syna się wychowuje dla innej kobiety, albo mężczyzny. Koniec i kropka. Możesz się spierać i dyskutować. Nie przekonasz mnie. Nie mam z tym kompletnie żadnego problemu, że mój Młody będzie kiedyś Kimś Szczególnym dla Kogoś Innego Szczególnego. Że ten Ktoś będzie fajny, to jasne. Fajni ludzie dobierają się w pary. Stop, miałam przecież pisać o tym, jak potwornymi rodzicami z Monżem jesteśmy.

Bo są ludzie, którzy tak właśnie uważają.  "Pozwól dziecku być dzieckiem", "nie zabieraj dzieciństwa", to tylko nieliczne z całej gamy tekstów, które słyszymy, choć częściej słyszeliśmy. Nasze otoczenie robi postępy. Nareszcie! Choć tak, przyznaję, że jesteśmy wygodni.  Co więcej, uważam każdy jest, ale nie każdy potrafi się do tego przyznać. Łatwiej na przykład jest zostać męczennikiem, niewolnikiem i sprzątaczką. W jednym. Taka full opcja z dodatkowym wyposażeniem potwornego zmęczenia i wielkiej dawki narzekania. Bo jak tu nie narzekać, kiedy jedyną chwilą dla siebie, jest ta, kiedy pijesz poranną zimną już kawę, w międzyczasie wynosisz talerze po śniadaniu, rozładowujesz zmywarkę, i jeszcze sprzątasz kredki. Wiem, zapytasz mnie czy znam pojęcie multizadaniowości. Znam, używam, lubię nawet. Ale nie w kwestii – "ja się nie liczę, teraz ważne są potrzeby moich dzieci, mogę przecież je wyręczyć". No, to przygotuj się, że to się tak szybko nie skończy. Będziesz je wyręczać przez najbliższe 30 lat. Błagam, ocknij się, zadbaj o siebie! Jeśli ten argument do Ciebie nie przemawia weź pod uwagę jak wielką krzywdę robisz swojemu dziecku. Wychowujesz gapę i nieudacznika. Życiowego pierdołę Naprawdę tego chcesz, aby Twój Potomek, Szczęście Twoje Największe było powodem drwin kolegów i żartów całej klasy? Umówmy się, jeśli od początku wyręczasz dziecia we wszystkim, nie potrafisz postawić granicy, by powiedzieć "od dziś jesteś samodzielny". Idę o zakład, że nie wiesz, kiedy miałoby to nastąpić. Rosły 14-latek nadal będzie Twoim rozkosznym 
Synuniem, na tyle małym pomóc mu w posprzątaniu pokoju, czy wyrzucenia za niego śmieci.

Zacznij od początku

Im wcześniej, tym lepiej. Bez tworzenia wydarzenia na fejsie. Bez fanfar i drogich nagród. W im więcej prostych, codziennych rzeczy zaangażujesz Potomstwo, tym będzie naturalniej. Bo pomoc w obowiązkach domowych to zadanie wszystkich mieszkańców. Bez wyjątku.

Chwal, chwa, chwal

Moje Grochy często odkurzają. Przynoszę sprzęt do pokoju (bo jednak wagę ma słuszną i małe rączki owszem, przytachałyby odkurzacz, ale ściany ucierpiałyby przy tym okrutnie. Już widzę odpadające tynki. Wróć. Sprzątamy). Jak jest wojna kto pierwszy (bez ściemy, zawsze jest, jeśli masz więcej niż jedno dziecko wiesz to na pewno), to robimy wyliczankę. Albo sięgamy pamięcią, kto ostatnio zaczynał pierwszy. Proces odkurzania trwa nie więcej niż kilka minut, ale ale, powiem to głośno. Zyskuję (ja – matka) dzięki temu kilka chwil dla siebie. Skusisz się i Ty dla łyka ciepłej kawy. Albo przescrollowaniu fejsa. Ja ulegam pokusom często. Bo czemu nie? Oczywiście, trzy czy czterolatek nie poodkurza tak dokładnie jak Ty. Pójdę dalej, nikt, dosłownie NIKT nie poodkurza tak, jak Ty to zrobisz. Nie oszukujmy się, jesteśmy najlepsze. Ale dajmy innym także możliwość dążenia do perfekcji (sic!). Dajmy dziecku frajdę pomocy w obowiązkach dorosłych. Nie bez kozery przymierzają nasze buty czy snują opowieści zaczynając od "kiedy będę duży to…". One tego potrzebują. Czują się wtedy ważne, bo robią to, co rodzice. Pomagają nam! Odkurzanie, mycie okien, podlewanie kwiatów, rozładowanie zmywarki, mycie podłogi.. Mogę wymieniać w nieskończoność, znasz to.

Uczymy się na błędach

Powiesz, że robota i tak nie będzie zrobiona. Bo ostatecznie TY i tak będziesz musiała poprawić. Zgoda. Dokładnie tak będzie. Pamiętaj jednak, że trening czyni mistrza. A Twoje dzieci stają się właśnie mistrzami w dziedzinie dom. Ty masz mistrzostwo w kieszeni, nie bądź egoista,  podziel się miejscem na pudle. Żony/Mężowie Twoich Dzieci na pewno Ci za to podziękują. Osobiście potrafię to docenić. Dziękuję mojej Teściowej za to, że Monżu jest "przystosowany". Że jest partnerem w kieracie domowym. Że nigdy nie usłyszałam od Niego "to jest babskie zajęcie". Owszem, ciąży i porodów Mu nie oddam (jak trzeba wypomnę nawet, wielokrotnie), ale całą resztę chętnie. I tak właśnie teraz Małżonek Mój włada pilotem stojąc przy desce do prasowania zgodnie z maksymą "kto prasuje ten pilotuje", a ja pisząc te słowa ciepło myślę o mojej Teściowej. To była dobra robota! Dziękuję, Mamo, po stokroć!

 

 

Powyższy film doskonale obrazuje, jak bezczelnie i z pełną świadomością wykorzystaliśmy nasze dzieci. Grały główne role w filmie "Wygraj tableta dla taty". Filmik był kręcony w zeszłe wakacje na wsi. Wygrał. Dzięki temu mamy asa w rękawie i potrafimy w bardzo senny weeekendowy poranek ukraść jeszcze odrobinę snu włączając bajkę. Tak, włączamy bajki. Jesteśmy przecież najgorszymi rodzicami na świecie. Ale o tym innym razem.

Enjoy!

   

 

p2

 

p3p

 

p4

 

p5

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *