Strona główna » Ciasto czekoladowe z fasoli. Pyszne!

Ciasto czekoladowe z fasoli. Pyszne!

Ciasta warzywne to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. W  teorii rzecz jasna. Bo czuć warzywa, bo zapach nie ten, nie jest słodkie, bo ciasto to musi mieć kostkę masła, szklankę cukru i dwie szklany mąki. A jednak nie. Wcale nie musi. Co więcej, poza tym, że nie ma nic z powyższych, to jeszcze smakuje wybornie. To oczywiste, że możesz nie wierzyć. Dokładnie taki sam wyraz twarzy mieli ci, którzy je konsumowali zanim wiedzieli z czego powstało. Zajadali się, i prosili od dokładkę.

Głównym bohaterem mojego ulubionego ostatnio ciasta jest czerwona fasola w puszce.

Pamiętam jak pierwszy raz zaserwowałam je w pracy z okazji bodajże Świąt Wielkiejnocy. W domu to się serwuje garsteczce, i lubią Cię, mieszkają z Tobą, albo się przyjaźnią. Nie wypada psioczyć, marudzić. Można dojeść nałożony na talerz kawałek i nie chcieć następnego. Można ewentualnie wykręcić się bólem brzucha (patent Leona). Ale w pracy? W pracy to już można wybrzydzać, bo ciast dużo, wybór jest, a poza tym nie wszystko wszystkim smakuje.

Wyglądał jak zwyczajny murzynek, wilgotny, czekoladowy i jeszcze pachniał. Do kawy w sam raz. Smakował równie wybornie. Słodki, lekki. Ale prawdziwa wrzawa wokół ciasta z fasoli rozpoczęła się w momencie realizacji prośby „podziel się przepisem”. Wrzuciłam w maila i puściłam w świat.

Ale że z fasoli? Naprawdę? To tak można?

Można, i wcale nie trzeba wiele, by zachwycić podniebienie. I nawpychać się tryliona kalorii.

 

Składniki:

  • puszka czerwonej fasoli 400g
  • 2 banany
  • 4 łyżki kakao (z wiatrakiem, lubię)
  • 4 jajka
  • 2 wielkie łyżki miodu
  • garść daktyli (wychodzi 6-8 sztuk w zależności od wielkości garści)
  • 2 wielkie łyżki oleju kokosowego
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżka cynamonu

 

Przygotowanie:

Daktyle moczę w gorącej wodzie przez kilka minut, aby były miękkie. Fasolę na sitku przelewam kilka razy wodą. Wszystkie składniki wrzucam do blendera i mielę. Cel: otrzymać gładziutką masę, bez grudek.

 

 

Masę przelewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiam do nagrzanego piekarnika.

50 minut, 180 stopni. Po upływie tego czasu warto sprawdzić patyczkiem, czy nie jest zbyt mokre. Wtedy niech jeszcze chwile posiedzi. Proste? Jasne, że proste!

Górę ciasta można udekorować, tudzież dosłodzić roztopioną w rondelku gorzką (lub inną) czekoladą. Zapewniam, że smakuje bosko i bez tego. Pokuszę się o stwierdzenie, że jak „się przegryzie” to smakuje jeszcze lepiej.

 

Enjoy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *