Strona główna » Dzieciuję

Kategoria: Dzieciuję

Jak nie zepsuć sobie Świąt?


Święta Bożego Narodzenia uwielbiam absolutnie. I czekam na nie tak samo jak Ty. I jak dzieci. Na niepowtarzalną atmosferę, zapachy, dźwięk łamanego opłatka, kolęd, rozpakowywanych prezentów. Z niecierpliwością, radością. Jesteśmy już tak blisko, został dzień, kilkanaście roboczych godzin. Widzę oczami wyobraźni pięknie ubrane drzewko w dziesiątki lampek, mnóstwo prezentów pod choinką, zastawiony stół i te zapachy.. Widzę moich najbliższych, radosnych i szczęśliwych, że kolejny raz dane jest nam spotkać się w gronie powiększającym się rokrocznie solidniej. Widzę szczęście w czystej postaci, niemal jak z reklamy biżuterii. Błogostan? Jakby nie patrzeć – tak!
Ale zanim siądziemy do suto zastawionego stołu, zanim ubierzemy eleganckie ubrania, zanim padnie „Nareszcie, to już, zaczynamy” jest jeszcze tyle do zrobienia. Jest stres, bałagan, kalendarz pełen rzeczy zDONEowanych do odhaczenia, dużo takich „jeszcze tylko to i mogę iść spać”.

Czytaj…

Polska służba zdrowia kontra my. Smutny nokaut, proszę Państwa

Szpital nie kojarzy się dobrze. Rękę sobie dam uciąć, że w grze skojarzeń ze szpitalem u Ciebie też pojawi się ból, przykry zapach, cierpienie, szarość. Ja też nie potrafię skojarzyć inaczej. I nie, nie mówię o tej cudownej sytuacji, kiedy na świat przychodzi Twoje dziecko. Mówię o tej sytuacji, kiedy musisz tam pojechać i uzyskać pomoc. Bo przecież lekarze po to są, by pomagać, prawda?

Czytaj…

Nasi mali WIELCY bohaterowie

 

W sezonie niewiele jest takich weekendów, które spędzamy w Warszawie. Lubimy swoją wieś, swój drugi dom. Tam odpoczywamy. Mamy przestrzeń, której w stolicy nam najbardziej brakuje. I świeże powietrze, ogień w piecu, zawsze brudne buty. Ładujemy baterie na cały tydzień, nawet tygodnie. Znasz, to, pewnie też masz takie miejsce. Gdzie jest po prostu dobrze i czujesz, że żyjesz. Że potrafisz lepiej oddychać i dłużej pić kawę. Czytaj…

Czas się przyznać. „Tak, jesteśmy beznadziejnie wygodni, tak, w sposób jawny wykorzystujemy swoje dzieci…”

 

Mamy dwoje dzieci. Mamy je od niedawna. Na tyle długo, aby je poznać, na tyle krótko, by nas stale czymś nowym zaskakiwały. Powiesz – norma, ja przyznam Ci rację.  Mamy też świadomość, że nie wychowujemy ich dla siebie. No dobra, szczególnie ja mam taką świadomość. Ja – matka. Inne matki synów na pewno się ze mną zgodzą, syna się wychowuje dla innej kobiety, albo mężczyzny. Koniec i kropka. Możesz się spierać i dyskutować. Nie przekonasz mnie. Nie mam z tym kompletnie żadnego problemu, że mój Młody będzie kiedyś Kimś Szczególnym dla Kogoś Innego Szczególnego. Że ten Ktoś będzie fajny, to jasne. Fajni ludzie dobierają się w pary. Stop, miałam przecież pisać o tym, jak potwornymi rodzicami z Monżem jesteśmy.

Czytaj…