Kategoria: Dzieciuję

#matkaToStanUmysłu

 

Uważam, że bycie matką to jest coś ekstra. COŚ WIELKIEGO. Serio. Ogarniasz wszystko, cały ten sajgon od rana do rana i nawet jak Cię nie ma, to jednak Jesteś i wiesz, że teraz powinny zjeść kolację, a potem wypić tran. W pełni to kontrolujesz, planujesz, obrabiasz. Jesteś bohaterem w swoim domu. Absolutnie!

Czytaj…

Matko, po co ci cały ten sport, czyli czemu ja się pocę.

 

„Masz męża i dzieci, nie rozumiem, po co jeszcze ćwiczysz”

„Ale przecież już schudłaś,  chce ci się jeszcze biegać?”

„Nie szkoda ci czasu na ten cały sport?!”

„Mnie by się po prostu nie chciało”

 

Powyższe teksty obijają mi się w uszach już od jakiegoś czasu. I wciąż je słyszę, z coraz to nowych ust. Moje zamiłowanie do sportu zastanawia, dziwi i intryguje. Moje hobby wciąż bywa dla niektórych niemałym zaskoczeniem. Bo jak to, mam męża, troje dzieci i uprawiam sport? No tak. Ale tak po prostu? Po prostu. Ale nie odchudzasz się i biegasz? Biegam.

Czytaj…

Jak nie zepsuć sobie Świąt?


Święta Bożego Narodzenia uwielbiam absolutnie. I czekam na nie tak samo jak Ty. I jak dzieci. Na niepowtarzalną atmosferę, zapachy, dźwięk łamanego opłatka, kolęd, rozpakowywanych prezentów. Z niecierpliwością, radością. Jesteśmy już tak blisko, został dzień, kilkanaście roboczych godzin. Widzę oczami wyobraźni pięknie ubrane drzewko w dziesiątki lampek, mnóstwo prezentów pod choinką, zastawiony stół i te zapachy.. Widzę moich najbliższych, radosnych i szczęśliwych, że kolejny raz dane jest nam spotkać się w gronie powiększającym się rokrocznie solidniej. Widzę szczęście w czystej postaci, niemal jak z reklamy biżuterii. Błogostan? Jakby nie patrzeć – tak!
Ale zanim siądziemy do suto zastawionego stołu, zanim ubierzemy eleganckie ubrania, zanim padnie „Nareszcie, to już, zaczynamy” jest jeszcze tyle do zrobienia. Jest stres, bałagan, kalendarz pełen rzeczy zDONEowanych do odhaczenia, dużo takich „jeszcze tylko to i mogę iść spać”.

Czytaj…

Polska służba zdrowia kontra my. Smutny nokaut, proszę Państwa

Szpital nie kojarzy się dobrze. Rękę sobie dam uciąć, że w grze skojarzeń ze szpitalem u Ciebie też pojawi się ból, przykry zapach, cierpienie, szarość. Ja też nie potrafię skojarzyć inaczej. I nie, nie mówię o tej cudownej sytuacji, kiedy na świat przychodzi Twoje dziecko. Mówię o tej sytuacji, kiedy musisz tam pojechać i uzyskać pomoc. Bo przecież lekarze po to są, by pomagać, prawda?

Czytaj…

Nasi mali WIELCY bohaterowie

 

W sezonie niewiele jest takich weekendów, które spędzamy w Warszawie. Lubimy swoją wieś, swój drugi dom. Tam odpoczywamy. Mamy przestrzeń, której w stolicy nam najbardziej brakuje. I świeże powietrze, ogień w piecu, zawsze brudne buty. Ładujemy baterie na cały tydzień, nawet tygodnie. Znasz, to, pewnie też masz takie miejsce. Gdzie jest po prostu dobrze i czujesz, że żyjesz. Że potrafisz lepiej oddychać i dłużej pić kawę. Czytaj…