Autor: Magdalena Solecka

Jak nie zepsuć sobie Świąt?


Święta Bożego Narodzenia uwielbiam absolutnie. I czekam na nie tak samo jak Ty. I jak dzieci. Na niepowtarzalną atmosferę, zapachy, dźwięk łamanego opłatka, kolęd, rozpakowywanych prezentów. Z niecierpliwością, radością. Jesteśmy już tak blisko, został dzień, kilkanaście roboczych godzin. Widzę oczami wyobraźni pięknie ubrane drzewko w dziesiątki lampek, mnóstwo prezentów pod choinką, zastawiony stół i te zapachy.. Widzę moich najbliższych, radosnych i szczęśliwych, że kolejny raz dane jest nam spotkać się w gronie powiększającym się rokrocznie solidniej. Widzę szczęście w czystej postaci, niemal jak z reklamy biżuterii. Błogostan? Jakby nie patrzeć – tak!
Ale zanim siądziemy do suto zastawionego stołu, zanim ubierzemy eleganckie ubrania, zanim padnie „Nareszcie, to już, zaczynamy” jest jeszcze tyle do zrobienia. Jest stres, bałagan, kalendarz pełen rzeczy zDONEowanych do odhaczenia, dużo takich „jeszcze tylko to i mogę iść spać”.

Czytaj…

Polska służba zdrowia kontra my. Smutny nokaut, proszę Państwa

Szpital nie kojarzy się dobrze. Rękę sobie dam uciąć, że w grze skojarzeń ze szpitalem u Ciebie też pojawi się ból, przykry zapach, cierpienie, szarość. Ja też nie potrafię skojarzyć inaczej. I nie, nie mówię o tej cudownej sytuacji, kiedy na świat przychodzi Twoje dziecko. Mówię o tej sytuacji, kiedy musisz tam pojechać i uzyskać pomoc. Bo przecież lekarze po to są, by pomagać, prawda?

Czytaj…

Rusz się! 9 powodów, by wreszcie zacząć

 

Wiem, najtrudniej jest zacząc. Gorzej, jesli się zaczyna pierdylion razy. I w kółko, i od nowa. Każdy poniedziałek, nowy miesiąc, rok to najlepsza pora by zacząć. No pewnie, wszystko przecież ma gdzieś swój początek. Ale jeśli minęło już tyle poniedziałków, że Ty już wiesz, że plany planami, a Ewa Chodakowska sobie, to jest znak sygnał, że zaczynamy. Jesteś gotowa? Ja już jestem. To dajesz, czekam na Ciebie. Czytaj…

O bieganiu, mijaniu i 50 minut łamaniu. [Relacja z trasy]

Ten start planowałam kilka miesięcy. Data była idealna, pogoda raczej mogła dopisać niż się zepsuć. "Energetyczna dycha" to dla mnie szczególne wydarzenie. W zeszłym roku wystartowałam w drugiej edycji biegu pierwszy raz. Pierwszy ever. 

Czy długo się przygotowywalam? Czy wystarczająco dobrze? Wydawało mi się, że tak. Ale wszystko okazało się wyjść na wierzch w praktyce.  Czytaj…

Nasi mali WIELCY bohaterowie

 

W sezonie niewiele jest takich weekendów, które spędzamy w Warszawie. Lubimy swoją wieś, swój drugi dom. Tam odpoczywamy. Mamy przestrzeń, której w stolicy nam najbardziej brakuje. I świeże powietrze, ogień w piecu, zawsze brudne buty. Ładujemy baterie na cały tydzień, nawet tygodnie. Znasz, to, pewnie też masz takie miejsce. Gdzie jest po prostu dobrze i czujesz, że żyjesz. Że potrafisz lepiej oddychać i dłużej pić kawę. Czytaj…

Czas się przyznać. „Tak, jesteśmy beznadziejnie wygodni, tak, w sposób jawny wykorzystujemy swoje dzieci…”

 

Mamy dwoje dzieci. Mamy je od niedawna. Na tyle długo, aby je poznać, na tyle krótko, by nas stale czymś nowym zaskakiwały. Powiesz – norma, ja przyznam Ci rację.  Mamy też świadomość, że nie wychowujemy ich dla siebie. No dobra, szczególnie ja mam taką świadomość. Ja – matka. Inne matki synów na pewno się ze mną zgodzą, syna się wychowuje dla innej kobiety, albo mężczyzny. Koniec i kropka. Możesz się spierać i dyskutować. Nie przekonasz mnie. Nie mam z tym kompletnie żadnego problemu, że mój Młody będzie kiedyś Kimś Szczególnym dla Kogoś Innego Szczególnego. Że ten Ktoś będzie fajny, to jasne. Fajni ludzie dobierają się w pary. Stop, miałam przecież pisać o tym, jak potwornymi rodzicami z Monżem jesteśmy.

Czytaj…

5 rzeczy, które pomogą Ci przetrwać poniedziałek

Poniedziałki nie są lubiane. Bolą i uwierają, jak za małe buty. Na wysokim obcasie! Gdyby się na tym skupić to możnaby rzec, że niedziela po południu to jak dla mnie prawie poniedziałek. W niedzielę wieczorem zaczynam myśleć, analizować, planować, roztrząsać. Pojawia się dupospięcie, stres i zamiast cieszyć się ostatnimi chwilami weekendu – popodam w małą paranoję. I dziś postanowiłam nie dać sobie wejść na łeb poniedziałkowi. Mówię DOŚĆ! Ostatecznie! Od dziś zamierzam się nie dać pokonać, niedzielo trwaj do piątku. Czytaj…

Uległam. Na całego. On mnie pokonał!

Jestem łasuchem na diecie. Od zawsze. Słodycze to moja specjalność, słabość, moja radość i mój ból jednocześnie – jak zwał, wybieraj. Ja wiem, i Ty wiesz o co chodzi. Uwielbiam je i mogłabym je pochłaniać bezustannie, bo przecież nie umiem ich jeść, ja je pożeram. Bez opamiętania. Ten typ tak ma, jeśli wiesz…

I dopóki nie odkryłam sensu Cheat daya wiedziałam i kojarzyłam tego typu zboczenia z drogi za wielki grzech. A i owszem, jest to swego rodzaju grzeszek, ale skoro ma sens i służy, co więcej działa, to ja na to idę. W moim rozmiarze stóp 40 wchodzę w to swoimi wielkimi stopami.

Czytaj…